Czas pomiędzy konkursami w
Titisee-Neustadt i Engelbergu minął bardzo szybko. Drużynówkę w
moim rodzinnym kraju wygrali Norwegowie, na drugim miejscu uplasowali
się Polacy, a na trzecim Niemcy. W konkursie indywidualnym
rozegranym dzień później najlepszy okazał się Richard, a Andi
był drugi. Byłam z niego niesamowicie dumna! Standardowo przed
świętami odbyły się zawody w szwajcarskim Engelbergu. W pierwszym
konkursie na podium znalazł się tylko jeden Niemiec i był nim
Richi. Drugiego dnia ponownie odniósł zwycięstwo, trzecie w tym
sezonie. Bardzo cieszyłam się dobrymi wynikami swoich rodaków. To
dobry prognostyk przed Igrzyskami! Andi w obu konkursach uplasował
się na szóstym miejscu.
Święta Bożego Narodzenia
standardowo minęły mi w rodzinnej i ciepłej atmosferze. Miałam siostrę, która była ode mnie dziesięć lat młodsza – była ulubienicą Andiego. Sama byłam jego
równolatką, a na co dzień studiowałam germanistykę. Miałam
okres, że chciałam rzucić te studia w cholerę, ale przyjaciel
przekonał mnie, żebym tego nie robiła. Posłuchałam go i
dobrze na tym wyszłam. Po kolacji wigilijnej tradycyjnie spotkałam
się z Wellingerem. Nadrabialiśmy lekko stracony czas, spacerując
po naszej uroczej okolicy. Śnieg wesoło skrzypiał nam pod nogami,
a my jak dzieci obrzucaliśmy się śnieżkami zaśmiewając się
głośno ze swoich min i zachowań. Zdaję sobie sprawę, że dla
swojego dobra powinnam spędzać z nim jak najmniej czasu, ale nie
potrafiłam. Przebywanie w jego obecności było dla mnie jak
narkotyk. Kochałam go, ale był on równocześnie moim przyjacielem
i nie mogłam pozwolić na to, by moje uczucia do niego zniszczyły
naszą piękną relację.
W pewnym momencie Andi przystanął i mocno mnie do siebie przytulił. Zatonęłam w jego uścisku napawając się zapachem jego perfum. Uwielbiałam go!
W pewnym momencie Andi przystanął i mocno mnie do siebie przytulił. Zatonęłam w jego uścisku napawając się zapachem jego perfum. Uwielbiałam go!
– Alex, co ja bym bez
ciebie zrobił? – Zapytał w pewnym momencie.
– Nie miałbyś tak
wspaniałej przyjaciółki! – Odparłam i zaśmiałam się.
Pstryknął mnie w nos i zawtórował.
– Masz rację –
Westchnął i znów mnie przytulił.
– Co ty mnie tak dziś
tulisz, co? Przyznaj się natychmiast, co nabroiłeś, że już
starasz się mnie przekabacić!
– Ja? Oczywiście, że
nic! – Udał niewiniątko i żeby uniknąć odpowiedzi pchnął
mnie w głęboką zaspę.
– Wellinger już nie
żyjesz! – Krzyknęłam, a on wybuchnął śmiechem i zaczął
przede mną uciekać. Nie ze mną takie numery! Po chwili dogoniłam
go i odwdzięczyłam mu się pięknym za nadobne, ale on oczywiście
nie byłby sobą i pociągnął mnie tak, że wylądowałam obok
niego. – Naprawdę cię zabiję – Warknęłam i przywaliłam mu
śnieżką w nos.
– Auu!!! – Zawył. –
Przez ciebie mam zimny nos!
– Serio? W tym momencie
obchodzi cię tylko twój nos? Inna część twojego ciała chyba też
uległa... – Nie dokończyłam, bo wsypał mi śnieg za kołnierz.
– ANDI!!!
– No co? – Spytał. –
Chciałaś obrazić mój tyłek!
– Obrazić twój tyłek? –
Zdziwiłam się.
– Ach no tak... Raczej
chciałaś go pochwalić – Poruszył sugestywnie brwiami, a ja
pacnęłam go w ramię.
– Chciałbyś! –
Powiedziałam, a po chwili zaczęłam się głośno śmiać. Andi
dołączył do mnie. Nie przeszkadzało nam to, że leżymy w zaspie,
na mrozie, w śniegu. Złączyliśmy nasze dłonie i wpatrywaliśmy
się w gwiazdy widoczne na niebie. Czułam, że blondyn chce mi coś
wyznać, ale nie naciskałam. Wiedziałam, że jak tylko będzie
gotów to to zrobi. Na razie cieszyłam się chwilą.
Dni do inauguracji 66.
Turnieju Czterech Skoczni minęły błyskawicznie. Nim się
spostrzegłam stałam pod Schattenbergschanze i zaciskałam kciuki za
swoich rodaków. Z niecierpliwością czekałam na dwunastą
parę, w której Andi miał zmierzyć się z Finem Nousiainen'em.
Wiedziałam, że wyjdzie z niej zwycięsko. Atmosfera jak zwykle była
niesamowita. Przybyli kibicie z różnych krajów, aby wspierać
swoich ulubieńców. Powiewały flagi różnych narodowości.
Uwielbiałam to uczucie, gdy jesteśmy wszyscy razem pod skocznią i
dopingujemy swoich ulubieńców. Konkurs przebiegał bez zbędnych
przerw, więc niedługo później dmuchałam pod narty swojemu
przyjacielowi. Skoczył 115 metrów. Wiedziałam, że nie jest
zadowolony ze swojej próby, ale przynajmniej wygrał rywalizację w
parze. Oboje liczyliśmy na lepszy wynik w drugiej serii. Ściskałam
kciuki za Markusa, Stephana, Constantina aż wreszcie za Wankiego!
Bardzo się cieszyłam, że udało mu się zakwalifikować do
konkursu głównego, bo był najlepszym przyjacielem Andiego. No i
moim oczywiście. Jak można nie lubić takiego wariata? No nie da
się! Jednak jego skok na odległość 109,5 metra nie dawał mu
szans na awans. Wielka szkoda! Miałam nadzieję, że w Ga-Pa
pójdzie mu o wiele lepiej. W ostatniej parze skakał Richi. Po jego
skoku wszystko było jasne. Na prowadzeniu był Austriak Kraft, na
drugim miejscu był Freitag, na na trzecim Dawid Kubacki. Teraz
chwila przerwy. Udałam się do domku skoczków i to był mój błąd.
Pod koniec przerwy domek
pustoszał. Zostałem sam z Wankim, który lekko się załamał. Za
bardzo nie wiedziałem, jak mam podnieść go na duchu.
– Wanki... – Zacząłem,
ale natychmiast mi przerwał.
– Nie, Andi... Nie
zaczynaj – Powiedział – Jestem beznadziejny – Załamał mu się
głos i ukrył twarz w dłoniach.
– Wanki no! Nie możesz
się tak załamywać... Wiem, że bardzo chcesz wrócić do dawnej
formy, ale na wszystko przyjdzie czas, zobaczysz... – Próbowałem
przemówić mu do rozsądku i poklepałem go po ramieniu, ale na
niewiele się to zdało. – Wanki, wyjdziesz ze mną?
– Nie, zostaw mnie.
– Wanki!
– Nie Wankuj mi tutaj! –
Krzyknął. – Takiemu gówniarzowi to dobrze!
– Jak mnie nazwałeś?
Jestem twoim przyjacielem, a nie żadnym gówniarzem!
– Jedno nie wyklucza
drugiego!
– Co masz na myśli? –
Zdenerwowałem się lekko.
– Co mam na myśli? Jesteś
młody, wszystko ci wychodzi... Masz wspaniałą przyjaciółkę,
masz dziewczynę... – Zaciął się. – Chociaż nie. Nie wszystko
ci wychodzi, bo jednak jesteś kretynem.
– Słucham?
– Kiedy do ciebie dotrze
to, że jesteś zakochany w Alex? – Zapytał, a ja spojrzałem na
niego jak na idiotę. Myślałem, że ten pacan powie, że żartuje,
ale nic takiego nie nastąpiło.
-Ja? Zakochany w Alex? –
Powtórzyłem to pytanie i wybuchnąłem śmiechem. Śmiałem się
tak długo, aż rozbolał mnie brzuch. – To dopiero kawał!
– Ja nie żartuję
tleniony blondynku! Naprawdę jesteś aż tak głupi, że tego nie
dostrzegasz?
– Wanki, naprawdę nie
wiem, o co ci chodzi, co cię ugryzło, ale skończ z tymi chorymi
żartami! – Wkurzyłem się. – Edith na mnie czeka, a ty tu sobie
siedź! – Krzyknąłem i wyszedłem z domku zamykając go na
klucz. Mała zemsta!
– WELLINGER! WELLINGER TY
GÓWNIARZU, ZAMKNĄŁEŚ MNIE TUTAJ?! – Wrzeszczał jak opętany, a
ja miałem z tego niesamowity ubaw. Szarpał za klamkę i pukał w
okno, ale na niewiele mu się to zdało. – ANDI!!! ANDI!!! –
Krzyczał i przykleił twarz do szyby. – ANDI!!!
Szukałam Andiego, ale
nigdzie nie mogłam go znaleźć. Chciałam trochę wesprzeć go na
duchu, bo czułam, że tego potrzebuje. W końcu znałam go jak mało
kto. Jednak gdy szłam w kierunku domku niemieckich skoczków coś, a
raczej ktoś przykuł moją uwagę. Mój Andi całujący namiętnie
jakąś brunetkę... Nogi się pode mną ugięły, serce chciało
wyskoczyć mi z piersi, świat w jednej chwili zawirował. Nie mogłam
złapać tchu, dławiło mnie w gardle, oczy piekły, bo z trudem
powstrzymywałam łzy. To bolało. Chciałam wyć. Szarpać, bić,
cokolwiek, byleby nie czuć tej pustki i tego bólu, który właśnie
rozdzierał moje serce na kawałki. Widziałam jak założył jej na
głowę czapkę, żeby nie zmarzła, tak jak kiedyś robił to mnie.
Pocałował ją w czoło i nos, tak jak kiedyś mnie. Złapał ją za
rękę łącząc ich dłonie. Tak jak kiedyś... Gdy spostrzegłam,
że zbliżają się w moją stronę schowałam się za pobliskim
domkiem, a gdy tylko zniknęli z pola widzenia udałam się w
kierunku domku Niemców. Zdziwiłam się widząc klucz w zamku, ale
go przekręciłam.
– Alex? Dzięki Bogu! –
Dobiegł mnie głos Wanka. Odwróciłam się w jego stronę. –
Alex, co się stało? – Zapytał łagodnie, gdy zobaczył w jakim
jestem stanie.
– Andi... Andi... On... –
Z trudem łapałam powietrze nie mogąc wykrztusić słowa.
– Widziałaś go z Edith? – Pokiwałam głową. – Nie wiedziałaś o niej? – Ponownie pokręciłam głową, tym razem przecząco. – Moja maleńka – Szepnął i przytulił mnie do siebie mocno. W tej chwili już nic mnie nie powstrzymywało. Rozpłakałam się jak małe dziecko. Wstrząsały mną dreszcze, ale Wanki nic nie mówił tylko głaskał czule po głowie i plecach. Byłam mu za to wdzięczna... Nie wiedziałam, co robić. Chciałam nic nie czuć, chciałam zniknąć pod ziemią. Zamknęłam oczy, ale obraz cały czas był taki sam. Mój Andi i ona...
***
– Widziałaś go z Edith? – Pokiwałam głową. – Nie wiedziałaś o niej? – Ponownie pokręciłam głową, tym razem przecząco. – Moja maleńka – Szepnął i przytulił mnie do siebie mocno. W tej chwili już nic mnie nie powstrzymywało. Rozpłakałam się jak małe dziecko. Wstrząsały mną dreszcze, ale Wanki nic nie mówił tylko głaskał czule po głowie i plecach. Byłam mu za to wdzięczna... Nie wiedziałam, co robić. Chciałam nic nie czuć, chciałam zniknąć pod ziemią. Zamknęłam oczy, ale obraz cały czas był taki sam. Mój Andi i ona...
***
Witam!
Wiem, że długo kazałam na siebie czekać, ale w nagrodę macie dość długi rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba :)
Andi został Mistrzem Olimpijskim i natchnął mnie do pisania, więc nie mogę tego zmarnować! <3 :D
Pozdrawiam ;*
Awwwwwwwwwww ta scena pomiędzy Andim i Alex jest cudowna <3 Można wyczuć że znają się bardzo dobrze i są świetnymi przyjaciółmi, lecz nutka romantyzmu również się pomiędzy nimi pojawia. Myślę że gdyby zmądrzeli (a przynajmniej Milka Boy) to byliby fajną parą :)
OdpowiedzUsuńAhahahahahahahaha czy ja już mówiłam że uwielbiam Wanka? Wiem, powiedziałam to już chyba z tysiąc razy, to najwyżej będzie tysiąc pierwszy <3 Jak sobie go wyobrażę z tą twarzą na szybie to hahahaha ... ale przyznać trzeba że ma rację, ot co! A w roli pocieszyciela, albo dobrego przyjaciela, jest uroczy!
Biedna Alex ... Wellinger to jest tępota w tym momencie. Jeszcze nadejdzie dzień w którym będzie żałował niektórych decyzji.
Szkoda mi Alex. Andreas jest dla niej całym światem, ale niestety jest na to kompletnie ślepy!
OdpowiedzUsuńWidać, że świetnie się rozumieją i bardzo dobrze czują w swoim towarzystwie. Uroczy był ten ich spacer, a w niektórych momentach dało się dostrzec, że obydwoje nie są sobie obojętni.
Pasują do siebie. Nawet już Wank to zauważył. Przypłacając swoje słowa prawdy, zamknięciem w domku. 😁
Oczywiście uparty pan Wellinger, woli nadal się oszukiwać. I związał się z Edith. Żeby kiedyś nie pożałował tych swoich nieprzemyślanych decyzji. Dodatkowo Alex dowiedziała się o tym w najgorszy z możliwych sposobów. To musiał być dla niej duży cios.
Czekam na ciąg dalszy, nie mogąc się doczekać poznania dalszych losów bohaterów. 😊
O matko, jak ja się cieszę,że dodałaś ten rozdział 😍 Oczywiście jest świetny tak samo jak poprzedni 😘❤
OdpowiedzUsuńGenialne 💜
OdpowiedzUsuńTa scena z tym spacerem mega 😍
Szkoda mi Alex😔 To naprawdę musiało boleć 😔
Pozdrawiam 💖😘