sobota, 31 marca 2018

Rozdział 10

 – Wanki! – Krzyknęłam do mojego nieodłącznego towarzysza. – Nie wiesz, gdzie jest Andi? – Spytałam. – Bo chciałam mu pogratulować, a nie mogłam go wcześniej złapać...
Chyba jest jeszcze w domku... – Powiedział patrząc na mnie uważnie. – Pogratulować mówisz? Tylko, żeby z tego gratulowania dzieci nie było!
Wanki! – Wrzasnęłam oburzona. – No wiesz co!
Już ja wiem, co się między wami dzieje – Poruszył sugestywnie brwiami. – Dobrze, że wczoraj nie uszkodziliście belki, bo dziś byłoby kiepsko z zawodami! – Zawołał wesoło, a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Zabiję Wellingera! Przysięgam, w końcu to zrobię! – No już się tak nie zawstydzaj, tylko leć do niego i złóż zasłużone gratulacje! – Nakazał, na co tylko wytknęłam mu język i udałam się do niemieckiego domku.

 Otworzyłam delikatnie drzwi i weszłam do środka. Dzięki Bogu, Andi tu był.
Andi... – Zaczęłam patrząc na jego półnagie ciało. Dlaczego jeszcze się nie ubrał?! – Chciałam ci pogratulować!
Dziękuję! – Powiedział zadowolony z siebie. – Jak chciałaś to zrobić? Mam nadzieję, że tak jak myślę, będzie mniej ściągania – Uśmiechnął się zadziornie robiąc krok w moją stronę.
Ale, że co...? – Zająkałam się, bo nie byłam pewna o czym mówi. – Wellinger, nawet sobie nie żartuj! – Krzyknęłam zdając sobie sprawę ze znaczenia jego słów. – Czuję się przez ciebie wykorzystywana seksualnie! – Oznajmiłam buntowniczo i podeszłam do niego, by dać mu buziaka w policzek. – Oto twoja nagroda za zbytnią pewność siebie! – Cofnęłam się o krok zmierzając do wyjścia, ale oczywiście uniemożliwił mi to łapiąc mnie za nadgarstek.
No wiesz, co... – Zaczął. – To ja tutaj skaczę, oddaję najdłuższe skoki, zdobywam drugi, tym razem srebrny medal, a ty mi gratulujesz buziakiem w policzek?! Jestem zdruzgotany – Załamał ręce, a kąciki moich ust momentalnie powędrowały w górę. – Cóż więcej mogę zrobić, żeby zasłużyć na coś innego?
Najlepiej to puść moją rekę, ubierz się i wyjdź – Syknęłam chcąc wyrwać się z jego uścisku, ale zbyt mocno mnie trzymał.
Jeśli taka twoja wola... No to dobrze, wyjdę i zadzwonię do Edith – Oznajmił szalenie z siebie zadowolony, a ja cała się spięłam.
Coś ty powiedział? – Warknęłam.
Że zadzwonię do Edi... – Zaczął, ale tym razem to ja mu przerwałam. Zagotowało się we mnie ze złości.
Jeśli jeszcze raz wspomnisz przy mnie jej imię to pożałujesz – Syknęłam zbliżając się do niego, jednocześnie popychając go w kiernku ściany. Był trochę zdezorientowany. – Chcesz swoją nagrodę? – Szepnęłam mu do ucha. Zadrżał. Przenikliwie spojrzałam w jego oczy szukając w nich potwierdzenia, a gdy tylko je dostałam wbiłam się w jego wargi. Odwzajemnił pieszczotę z niemniejszym zapałem. Gdy nasze języki wyszły sobie na spotkanie jęknął zadowolony w moje usta. – Proszę bardzo, oto ona! – Wyrwałam się z jego objęć i ruszyłam w kierunku drzwi, ale mnie ubiegł. Podbiegł do nich, wyciągnął klucz i schował go sobie do tylnej kieszeni. – Myślisz, że go nie wyciągnę? – Prychnęłam. Nie odezwał się ani słowem. Stał i przyglądał mi się z zainteresowaniem. – Irytuje mnie twój wzrok!
Przecież ja nic nie robię... Jeszcze – Dodał. Poczułam jak podchodzi do mnie i kładzie mi dłonie na brzuchu. Zdrętwiałam, a on uśmiechnął się cwaniacko. Dobrze wiedział, jak przechytrzć mnie na swoją stronę. Westchnęłam przeciągle, gdy jego ręka wkradła się pod koszulkę. Druga zacisnęła się na mojej kobiecości.
Przestań! – Wycharczałam.
Tak mam nie robić? – Szepnął mi wprost do ucha, zahaczając palcami o rozporek spodni. – Na pewno?
Tak, dokładnie tak nie rób... – Wyjęczałam.
Złotko, gdyby ci się nie podobało, nie jęczałabyś z zachwytu... – Ciągnął tę grę, dyktował warunki, a ja niestety coraz bardziej się zatracałam. Pisnęłam, gdy poczułam jego usta na szyi, w miejscu gdzie bił puls. Dreszcze wstrząsnęły moim ciałem, kiedy odwrócił mnie w swoim kierunku. Uśmiechnął się głupkowato trącając językiem moją szyję. Zamknęłam oczy by rozkoszować się chwilą. Nie wytrzymałam. Przyciągnęłam go bliżej siebie i wbiłam się zachłannie w jego usta. Nasze języki walczyły ze sobą o dominację. Gryźliśmy swoje wargi, walcząc z pożądaniem. Andi spojrzał na mnie z ognikami dzikiej namiętności i z pasją, której nie widziałam u żadnego mężczyzny. Rozdarł moją koszulkę przyciągając mnie bliżej. Szarpnął za włosy, przechylając mnie lekko w tył. Kiedy miałam zamiar mu się odwdzięczyć jego telefon dał o sobie znać. Zignorował go wędrując ustami po moich obojczykach. Telefon zadzwonił ponownie. Oby to nie była Edith! Spojrzałam na niego i dałam mu znak, by odebrał. Oderwał się ode mnie niechętnie i odebrał połączenie. Zbladł w jednej chwili. – To Wanki! Schuster tu idzie! – Pisnął zdenerwowany, a ja w pośpiechu chwyciłam swoją już do niczego nie nadającą się koszulkę i założyłam kurtkę. Wellinger ubrał się pospiesznie i jak gdyby nigdy nic wyszliśmy z domku. Kątem oka widzieliśmy zbliżającego się Wernera. Udało się w ostatniej chwili! Trzeba podziękować Wankiemu!

 Mimo tego, że Andi po ceremonii kwiatowej mówił, że dziś nie będzie świętowania, teraz w niemieckim domu oblewał wszystkich szampanem. Niestety nie uniknęłam tego. Kiedy zszedł ze sceny powiedział mi do ucha, że mokra wyglądam cholernie seksownie. Zarumieniłam się na jego słowa, jak nastolatka, po czym trzepnęłam go w głowę. Wanki obserwujący nas z ukrycia parsknął śmiechem, gdy wychylił się zza ściany. Popijał drinka kiwając się na boki. Kilka chwil wcześniej oboje podziękowaliśmy mu za to, że nas ostrzegł. Powiedział tylko, że nie ma sprawy i że w tamtym momencie dbał o zdrowie Schustera, który po zobaczeniu tego, co działo się między nami pewnie miałby skrzywdzoną psychikę do końca życia. Niestety, ale musiałam się z nim zgodzić.
Wanki! – Krzyknał Wellinger i uściskał przyjaciela. – Chodź z nami, trzeba opić twoje urodziny, stary byku!
Pamiętaliście? – Spojrzał na mnie i na Andiego, po czym zalał się łzami. – Naprawdę pamiętaliście o urodzinach starego Wankiego?
Oczywiście! – Powiedzieliśmy zgodnie.
Zaprowadziliśmy go w specjalnie przygotowane wcześniej miejsce, gdzie teraz cała drużyna wraz ze sztabem odśpiewała mu “Sto lat”. Po chwili razem z Wellingerem postawiliśmy na stole tort z trzydziestoma świeczkami. Wzruszony i lekko pijany Andreas spojrzał na nas, uśmiechnął się i zdmuchnął świeczki. Popatrzyłam na Andiego w tym samym momencie, co on na mnie. Chyba wiedzieliśmy o jakim życzeniu pomyślał Wanki...

 Dwa dni później w towarzystwie Andreasa oraz Markusa, którego trener nie wystawił w konkursie drużynowym obserwowałam zmagania naszych rodaków. Emocje były niesamowite i chociaż byłam zdenerwowana moi towarzysze skutecznie potrafili rozbawić mnie do łez. Po pierwszej serii konkursowej Niemcy plasowali się na drugim miejscu. W przerwie Markus poszedł po coś do picia, za co byłam mu niesamowicie wdzięczna. Zamarzałam tutaj! Marzyłam jedynie o tym, żeby jak najszybciej znaleźć się w jakimś ciepłym pomieszczeniu, najlepiej w łóżku pod kołdrą, ale wiedziałam, że przede mną długa noc. Impreza po ostatnim konkursie Igrzysk była obowiązkowa! Nim się zorientowałam Markus wcisnął mi w dłonie kubek z herbatą. Podziękowałam mu szerokim uśmiechem, co odwzajemnił.
Moi drodzy! – Zaczął Wanki patrząc na nasze zachowanie. – Mieliście odgrywać tę rolę, gdy Andi jest w pobliżu, więc proszę mi tutaj przestać! – Powiedział, a ja parsknęłam śmiechem. Markus razem ze mną. – Przepraszam, czy ja powiedziałem coś śmiesznego?
Oczywiście, że nie! – Zapewniłam go, a on popatrzył na swojego kolegę.
Markus wiesz, że Alex jest Andiego? 
Oczywiście, że wiem! – Powiedział. – Wanki wyluzuj, przyniosłem jej tylko herbatę, zresztą tobie też!
No tak, racja – Wydukał. – Przepraszam – Mruknął objął nas ramieniem. Naprawdę, czasami nie rozumiałam jego zachowań, ale bez nich Wanki nie byłby Wankim.
Rozemocjonowami oglądaliśmy finałową serię. Na prowadzeniu byli Norwegowie i wszystko wskazywało na to, że tak pozostanie. Zresztą, prezentowali znakomitą formę. Po ostatnim skoku wszystko było już jasne. – MAMY SREBRNY MEDAL!!! – Wrzasnął Wank i rzucił się w ramiona Eisenbichlera. Obydwoje połączyli się w jakimś dzikim tańcu radości i runęli na ziemię rozbawiając całe towarzystwo. Byłam cholernie dumna z całej drużyny, z tych chłopaków, którzy dziś dali z siebie wszystko oraz z Andiego, który z tej Olimipady przywiezie aż trzy medale. Było tak pięknie... Wzruszona otarłam spływającą z policzka łzę. W tym samym momencie spotkałam się spojrzeniem z Andim. Uniosłam kciuk ku górze. Uśmiechnął się do mnie szeroko. Wiedziałam, że na prawdziwe gratulacje przyjdzie jeszcze pora... 


***

Witam! 

Oddaję w Wasze ręce kolejny rozdział :) Przygoda na Igrzyskach powoli dobiega końca, ale po powrocie do Niemiec będzie równie interesująco. Mogę Was zapewnić! :D

Wesołych Świąt!!! ;*